Filmowy relaks

Plan B (2018) – kiedy los zamyka drzwi, gdzieś otwiera okno

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Plan B masz? To w zielone grasz :-)

Znacie ten rodzaj filmów, które mają niezwykłą zdolność poprawiania nastroju? Jest cały zbiór takich filmowych tytułów, a każdy – na szczęście - ma swoje. Są wśród nich takie, które pomagają przejść przez trudne chwile, choćby dlatego, że zajmują myśli.
Poza filmami „trzymającymi przy życiu” są również takie, które pomagają zrozumieć emocje własne i innych, a przez to poprawić wzajemne relacje.
Jeśli ktoś z Was, podobnie jak ja, przez lata oglądał filmy „z terapeutycznym duchem”, to nieświadomie stosowaliśmy na sobie filmoterapię, którą w kolejnych numerach magazynu Sens przedstawia Grażyna Torbicka we współpracy z Martyną Harland (filmoterapia.pl), psycholożką (ciekawy materiał do czytania i inspiracje do sięgnięcia po film i pracy ze swoimi emocjami).

Są też filmy, które otulają swoim ciepłem, po obejrzeniu których po prostu się WIE, że JEST DOBRZE, a „jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to jeszcze nie koniec”*
Za granicą takie filmy są określane jako „good mood movies”, w polskiej kinematografii kategoria ta jest niemal nieznana i niezagospodarowana. Do czasu aż Kinga Dębska postanowiła nakręcić film „Plan B”.

Nie wiem jak Wy, ale ja dawno nie czekałam na film z taką niecierpliwością. Zanim pojawił się w kinach przeczytałam i obejrzałam wszystko, co wpadło mi w ręce – materiały prasowe, materiały z planu, wywiady z reżyserką i odtwórcami głównych ról. I mój apetyt rósł.
Kiedy nadszedł 14 lutego nie miałam problemu z wyborem filmu, zwłaszcza, że „konkurencją” był „50 twarzy Greya” ;-)

Podobnie jak większość osób piszących w internecie opinie o filmie, jedyne nad czym mogę "pomarudzić", to to, że skończył się za szybko.
Aktorzy obsadzeni w nieoczywistych dla siebie rolach sprawdzili się w nich świetnie.

Film jest przepełniony emocjami. Emocjami prawdziwymi, które, jak w życiu, nie zawsze są pozytywne, ale każde z nich są nam potrzebne. Kiedy jesteśmy „zanurzeni” w problemie, zmagamy się z trudnymi emocjami, rozpaczą, złością czy smutkiem, to trudno nam to zrozumieć i pojąć, ale tak jest.

Reżyserka i aktorzy nie narzucają się jednak widzowi, dają możliwość odczytania samodzielnie znaczenia scen, słów, mając świadomość, że każdy mając własne doświadczenia postrzega świat inaczej.
Plan B to film, w którym każdy może odnaleźć wątek lub wątki, z którym(i) się utożsami. Wraz z kolejnymi wydarzeniami w swoim życiu, będzie pewnie wracał do filmu, choćby myślami, aby odnaleźć w nim kolejne znaczące dla siebie rzeczy.

Na taki film warto było czekać - inteligentny, pozytywny (choć poruszający trudne tematy), dający widzowi przestrzeń do refleksji i przekonanie, że JEST DOBRZE, albo niedługo BĘDZIE DOBRZE.

Nie można zapomnieć o muzyce, która jest świetnie dobrana i idealnie uzupełnia każdą opowiadaną historię.

Do obowiązkowego posłuchania i zakochania (się): Daria Zawiłow – Jeszcze w zielone gramy


*to cytat z filmu Hotel Marigold, który zdecydowanie do tej kategorii :-) ale o nim innym razem.